sobota, 21 grudnia 2013

12, to nie tak

*Justin*
-Do jutra, Księżniczko- powiedziałem patrząc na zdziwiona Kate. Przecież ją pocałowałem. Niby nic wielkiego, mały całus, ale wiedziałem, że ta dziewczyna zmieni moje życie diametralnie.
-Do jutra- powiedziała, wychodząc z samochodu. Stałem jeszcze pod jej domem i czekałem, kiedy przekroczy próg swojego domu,  żeby odpalić papierosa. Mocno się zaciągnąłem i ruszyłem na moją ulicę.
Mimo tego, że mając 19 lat miałem już wiele dziewczyn, to pierwszy raz poczułem motyle w brzuchu. Myślałem, że takie zjawiska pojawiają się tylko w wyobrażeniach dziewczyn, ale Justin Bieber właśnie się zakochuje. Muszę wypchnąć to z mojej głowy. Co jeżeli ona nie czuje tego co ja? Oczywiście nie będę płakał, ale… Nie wiem, nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Alexa sama pchała mi się w ramiona, a  z Kate jest inaczej. Teraz to ja muszę się postarać.
Wszedłem do domu i od razu pokierowałem się w stronę mojego pokoju, kiedy drogę zagrodziła mi moja mama.
-Co jest grane?- zapytałem słysząc w oddali mecz koszykówki. Czyli ojciec jest w domu, zajebiście.
-Twoja dziewczyna tutaj była. Dzwoniłam do Ciebie dziesięć razy. Gdzie Ty trzymasz telefon?- zapytała Pattie.
-Moja dziewczyna?- od razu pomyślałem o Kate, ale to niemożliwe. Po pierwsze, dopiero dowiozłem ją do domu. Po drugie, jeszcze nie jest moją dziewczyną. Jeszcze.
-Alexa- powiedziała opierając ręce na biodrach.
-Jezu, dajcie mi wszyscy spokój. Trzeba było powiedzieć, żeby spierdalała.
-Posłuchaj, załatw swoje sprawy. Nie pozwolę, żeby jakaś dziewczyna przez Ciebie płakała. Nie jesteś jakimś łamaczem serc.
-Tak, tak. Przepuścisz mnie?
Mama niechętnie odpuściła i poszła  do salonu. Było już późno, więc przebrałem się i gapiąc się w sufit w końcu zasnąłem.
W szkole zaczepiła mnie Alexa. Rozniosło się (głównie za sprawą uradowanego Chada), że dałem jej jasno do zrozumienia, że nie ma na co liczyć. Upokorzona powiedziała mi, że jestem skurwielem bez serca, ale zupełnie się tym nie przejąłem.

-Cześć, Księżniczko- powiedziałem siadając obok niej na matematyce. Była pogrążona w myślach i dopiero po chwili odpowiedziała:
-Hej, Justin.
Wpatrywałem się w nią z mieszanką zachwytu i niedowierzania. Była piękna. Każda jej część była doskonała. Od brązowych włosów opadających kaskadą na plecy i zasłaniające teraz jej profil, przez delikatnie zarysowaną talię, po nogi ukryte w odrobinę zbyt luźnych jeansach.
-Dlaczego tak na mnie patrzysz?- zapytała krzywiąc się.
-Jesteś piękna- powiedziałem odrobinę łamiącym głosem mierzwiąc przy tym włosy.
Nic nie odpowiedziała, tylko zwróciła wzrok w drugą stronę. Tego się obawiałem.
-Coś nie tak?- zapytałem mówiąc do jej orzechowych włosów.
Odwróciła się do mnie gwałtownie.
-Nie będę Twoją dziewczyną na pocieszenie.
-Chodzi Ci o to, że Cię wczoraj pocałowałem?- zapytałem głośno zdając sobie sprawę z tego, że każdy słucha nas z zaciekawieniem.
-Tak, o to. Alexa mnie chyba rozszarpie.
-Nie przejmuj się nią shawty. Nauczyciel wkroczył do klasy, więc Kate zajęła się lekcją. Cholera, co teraz?

*Kate*
-Cześć, mamo!- krzyknęłam wchodząc do domu po godzinach spędzonych w szkole.
-Nie drzyj się, nie ma jej. Poszła na spotkanie w sprawie pracy- powiedział Matt pijąc sok w kuchni.
Spojrzałam na wyświetlacz iPhone’a. „Nic nie rozumiem” od Justina. Nie zamierzałam mu odpisywać. Nie będę dla niego łatwą zdobyczą, o nie. Wczoraj uświadomiłam sobie, że to wszystko potoczyło się zbyt szybko i na pewno nie jest szczere. Wolałam odsunąą się teraz, niż płakać później w poduszkę.

2 miesiące później
-Nie mogę Cie odwieźć, mam trening. Przepraszam- powiedział Eric całując mnie w czoło.
-Nie ma sprawy, jakoś sobie poradzę. Do jutra- powiedziałam to i odprowadziłam go wzrokiem na ostatnią lekcję.
Weszłam do laboratorium chemicznego i zajęłam swoje zwykłe miejsce obok Alice. Czekała już na mnie z ogromnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.
-Co jest?- zapytałam wyciągając podręcznik.
-Mamy dzisiaj rocznicę- powiedziała Alice ciesząc się jak małe dziecko. Nie do wiary jak ten miesiąc szybko zleciał. Cieszyłam się ich szczęściem, bo fajna z nich para.
-I co robicie?
-Jack zabiera mnie na jakąś super romantyczną kolację. A jak tam z Ericiem?
- Jesteśmy ze sobą dopiero 2 tygodnie. Jest świetnie, ale to początek. A tak w ogóle podwieziesz mnie do domu? On ma trening.
-Przepraszam, ja odpadam.
-Okej, przejdę się.

Szłam chodnikiem ze szkoły, kiedy nagle obok mnie zatrzymało się srebrne porsche. Z głośników dudniła hiphopowa piosenka. Szyba od strony pasażera zsunęła się i moim oczom ukazał się ktoś, z kim od dawna nie rozmawiałam.
Po tym jak Justin pocałował mnie na początku roku, zerwałam z nim jakiekolwiek kontakty. Nie chciałam być kolejną dziewczyną, którą odhaczyłby w swoim zbiorze. On jakby w ogóle się tym nie przejął, a ja za sprawą mojego nowego chłopaka zrobiłam to samo i przestałam się nim w ogóle interesować.
-Podwieźć Cię?- zapytał ochrypniętym głosem poprawiając okulary przeciwsłoneczne opadające mu na nos.
-Nie, dzięki. Poradzę sobie.
-Wskakuj, i tak mam po drodze- zaproponował otwierając mi drzwi. W końcu usiadłam bojąc się tego, co mnie czeka w drodze do domu.
Justin wyłączył głośną muzykę i teraz wsłuchiwałam się w ryk jego samochodu próbując nie obserwować go kątem oka. Siedziałam mocno ściskając torbę. Zachowywałam się tak, jakby obok mnie siedział seryjny morderca wiozący mnie na koniec świata.
-Dlaczego tak bardzo się denerwujesz?- zapytał zatrzymując się na czerwonym świetle.
-Bo pędzisz jak wariat-  skłamałam. Tak naprawdę jechał szybko, ale nie tak, że mógłby nas zabić, ale co miałam mu odpowiedzieć.
Bieber przewrócił oczami odpalając papierosa. Podczas naszej „randki” na początku roku szkolnego zapytałam go dlaczego pali. Odpowiedział mi, że musi poczuć ten specyficzny dym w płucach, gdy jest zdenerwowany. Postanowiłam wykorzystać tą wiedzę.
-Dlaczego jesteś zdenerwowany?
-Bo jadę z Tobą- odpowiedział wypuszczając dym ustami.
-To dlaczego mnie podwozisz? Zatrzymaj się, wysiądę- powiedziałam odpinając pas bezpieczeństwa, ale powstrzymał mnie dłońmi.
-Uspokój się. Wyobraź sobie, że nie rozmawiasz z chłopakiem, na którym Ci zależało, ale teraz on ma Cię w dupie i spotyka się z dziewczyną, której Ty momentalnie nienawidzisz. Wy pewnie z takich sytuacjach płaczecie, a ja palę papierosy.
Zatkało mnie.
-Przepraszam- nawet nie wiedziałam za co go przepraszam, ale było mi bardzo głupio.
-Nie będę robić z siebie jakiejś sieroty- powiedział parkując pod moim domem.
-Dzięki za podwózkę.
Wyszłam z samochodu mając nadzieję, że nie wrócę tam i nie przytulę go mocno. Codziennie, od dwóch miesięcy starałam się nie myśleć o Bieberze. Justin chyba też, bo przeniósł się na rozszerzoną matematykę. Spotykam się z Ericiem, jestem szczęśliwa, więc dlaczego mam wrażenie, że zrobiłam coś nie tak? To nie tak miało być.

5 komentarzy:

  1. Świetny czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę dziwnie bo tu niby Justin się zakochał tu ona go odtrąca tu jest już 2 miesiące po, zrywają kontakt, a właściwie ona zrywa trochę nie rozumiem ale spk czekam na nn mam nadzieję, że w nn będzie się coś działo. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny czekam na nn <333

    OdpowiedzUsuń